Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna

"Biały soul"
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna -> OFFTOPIC / Muzyka.
Autor Wiadomość
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4097
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:31, 18 Sie 2011    Temat postu: "Biały soul"

Na portalu soulbowl czytałam niedawno ciekawy [link widoczny dla zalogowanych] poświęcony tak zwanemu niebieskookiemu soulowi. I tak zaczęłam się zastanawiać... Czy soul jest muzyką zarezerwowaną wyłącznie dla Afroamerykanów? Bialych wokalistów nie nzleży zaliczać do tego gatunku czy wręcz odwrotnie? Jesteście zwollenikami białego soulu?

powiem szczerze,że częśc moich znajomych, która w ogóle słucha soulu raczej dość sceptycznie odnosi się do tej niebieskiej osdmiany, tak ją nazwę. dla nich to nie jest do końca soul. moja przyjaciółka muzykę Joss nazywa "zwykłym popikiem" i raczej patrzy na mnie z uśmieszkiem, kiedy twierdzę,że tak nie jest.
oczywiście - na upartego soul jest także elementem muzyki pop,ale to tylko uogólnienie. w tej sposób można powiedzieć,że połowa gatunkow muzycznych to pop.

wracając do pytania - czy biali potrafią tak wykonywać tą muzykę jak czarni? patrząc na mój lastfm mogę stwierdzić,że lekko dominuje u mnie ten biały soul. Joss, Amy, Adele, Charlie Winston. Ale jest też i Beyonce, Alicia Keys, Jazmine Sullivan, Raphael Saadiq. Napisałam,że dominuje biały soul, bo nie sposób zaprzeczyć,że królową moich rankingów jest Joss Wesoly

A ostatnio mamy taki wysyp tych wszystkich białych stylizujących się na soul... właśnie, użyłam słowa "stylizujących się" , ale w zasadzie dlaczego? czy to kwestia emocji i uczucia wkładanego w muzykę? jeśli o to chodzi - dla mnie królową jest Alicia Keys. Odpowiedź powinna brzmieć więc - biały soul ciągle ustepuje czarnemu.

co Wy o tym sądzicie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nocturnal
YOUNG AT HEART



Dołączył: 17 Wrz 2011
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 9:14, 19 Wrz 2011    Temat postu:

Jeszcze do nie dawna byłem upartym twardogłowym słuchaczem wyłącznie czarnego soulu i gdyby moje ograniczone poglądy w pewnym momencie się nie zmieniły do dzisiaj pewnie nawet nie wiedziałbym jaką muzykę tak naprawdę gra Joss. W moim przypadku, to że bardzo sceptycznie z początku podchodziłem do białego soulu wyszło najprawdopodobniej z tego, że swoją całą przygodę z soulem zacząłem jakieś 2 lata temu, ale nie od byle jakiej wykonawczyni a od Eryki Badu. No i sądzę, że w poszukiwaniu tak genialnego brzmienia i duszy w muzyce jak w piosenkach Eryki zagalopowałem się tak bardzo, że w mojej ciasnej głowie zakodował się automatycznie przekaz: "Dobry soul to tylko czarny soul!" Osobiście cieszę się z tego, że początki miałem właśnie takie, bo bardziej pozwoliło mi to najpierw zgłębić korzenie gatunku, jednak z czasem zaczęło mnie ciekawić "zjawisko białego soulu" i nie ukrywam, że natychmiast zmieniłem swoje poglądy. Dla mnie muzyka soul to kwestia uczuć, czegoś co artysta chce przekazać przez muzykę i kim się czuje, nie to jaki jest jego kolor skóry. Poza tym gdybym twierdził, że soul jest zarezerwowany tylko dla czarnoskórych muzyków, poniekąd wygłaszałbym przekonanie całkowicie niezgodne z przesłaniem tej muzyki, bo chyba wszyscy się zgodzą, że stanowcza większość (a raczej praktycznie wszyscy) muzycy soulowi głoszą w swojej muzyce przekonanie o tolerancji i równości. Praktycznie u każdego artysty tego gatunku muzycznego znaleźć można utwory o podobnej treści. Tak więc, jeżeli słucham muzyki, w której często powtarzane są hasła: "wolność", "równość", "miłość", "przyjaźń", "dusza", "inspiracja", takimi też hasłami kieruję się w życiu. Co prawda jeżeli zajrzeć na moje lastfm nadal automatycznie rzuca się w oczy fakt, że 98% słuchanej przeze mnie muzyki to czarny soul, ale jak wcześniej wspomniałem to nie dlatego, że uważam białą muzykę za gorszą a dlatego, że od tamtych artystów zaczynałem, na nich mój gust się ukształtował i darzę ich tak wielkim sentymentem, że zawsze będą oni dla mnie niesamowicie bliscy, bliżsi niż inni muzycy. Np. muzyka India.Arie która na mojej liście na lastfm zajmuje (i zawsze będzie zajmować) miejsce numer 1 stała się dla mnie przez lata tak bliska, że nawet gdybym odkrył drugi taki genialny głos, to już i tak nie będzie miało znaczenia, bo głos, słowa, muzyka - to nie wszystko. Liczy się również ten sentyment do konkretnych artystów, takie trwałe nieśmiertelne przywiązanie. Dla mnie takimi artystkami, od których zaczynałem i zawsze będą mi najbliższe, są Erykah Badu, India.Arie, Ledisi, Jill Scott, Angie Stone, Lauryn Hill czy Macy Gray.

Co nie zmienia faktu, że Joss Stone również pokochałem! Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4097
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:01, 19 Wrz 2011    Temat postu:

Cytat:

Dla mnie muzyka soul to kwestia uczuć, czegoś co artysta chce przekazać przez muzykę i kim się czuje, nie to jaki jest jego kolor skóry.


bardzo mądre zdanie!
u nie było niejako na odwrót - przygodę z soulem zaczynałam od Joss i od wielu słyszałam "ha ha ha, ale to soul! biała dziewczyna nigdy nie będzie grać soulu!". Uparcie mówiłam im "nieprawda".
soul to dla mnie emocje,uczucia, szczerość, coś co wychodzi z wnętrza człowieka, a nie z zewnątrz. Na pęczki jest czarnoskórych grających nudny, miałki, nijaki pop przez wielu nazywany soulem. bo co? bo mają taki a nie inny kolor skóry? I na odwórt - muzyka Joss, Amy, Adele jest nazywana popem, bo one są białe.

tutaj kolor skóry nie ma znaczenia - liczy się talent, a on na szczęście nie ma uprzedzeń :-)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nocturnal
YOUNG AT HEART



Dołączył: 17 Wrz 2011
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:44, 19 Wrz 2011    Temat postu:

Zgadzam się ze wszystkim, zwłaszcza z tym, że wielu Afroamerykanów tylko ze względu na kolor skóry nazywanych jest muzykami soul, co czasami aż staje się mocno irytujące, zwłaszcza, gdy jak mówisz, grana przez nich muzyka okazuje się ewidentnym popem. W takim momencie mamy tylko kolejny silny argument za tym, że muzyka nie zależy od niczego zewnętrznego.

Problem w tym, że to jest już chyba aż do tego stopnia utarty stereotyp, że walka z nim to niemal walka z wiatrakami na co świetnym przykładem jest sytuacja czysto z życia wzięta: Ostatnio rozmawiałem z przyjaciółką o Adele, rozmowa zeszła na gatunki muzyczne, po czym gdy nazwałem Adele wokalistką soulową, zrobiła wielkie oczy, jakby chcąc powiedzieć: "Z wyglądu to nie sądzę..." i dodała "Dla mnie to pop jak każdy".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4097
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 6:31, 20 Wrz 2011    Temat postu:

moim argumentem jest zawsze to,że soul to pop, pop to też może być soul :-)
tutaj chyba mogę się pokusić o nawiązanie do innej kwestii - nie masz wrażenia,że soul cieszy się za małym prestiżem? Przynajmniej ja to widzęu siebie - gówniany pop.

a co z gatunkiem muzycznym r&b?
uważam,że 3/4 uzywających tego słowa, bo opisać jakąś muyzykę, nie ma bladego pojęcia, co oznacza ten skrót. Potem Rihannę się określa jako R&B -_-
Bo jest ciemnoskóra!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nocturnal
YOUNG AT HEART



Dołączył: 17 Wrz 2011
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:08, 21 Wrz 2011    Temat postu:

Stoned napisał:
moim argumentem jest zawsze to,że soul to pop, pop to też może być soul :-)
tutaj chyba mogę się pokusić o nawiązanie do innej kwestii - nie masz wrażenia,że soul cieszy się za małym prestiżem? Przynajmniej ja to widzęu siebie - gówniany pop.


Cytując za Macy Gray: "Maybe you ain't heard but them are FIGHTING WORDS!"
Nie, nie i jeszcze RAZ NIE! POP? Może Joss Stone tak (a raczej na pewno tak), Mary J. Blige również na pewno, Chrisette Michele też (chociaż nie w całości), zgadzam się, że nawet moje ulubione wokalistki jak India.Arie i Ledisi nawet momentami zahaczają o pop (ale raczej o klasyczne, prawdziwe R&B w stylu lat 90 niż czysty POP), ale co do nich to są pojedyncze przypadki! Uuu... ciesz się że tylko ja to usłyszałem, bo znam przyjaciół, zagorzałych soulmanów, którzy za wygłoszenie takiej opinii posłali by cię już na stos. "Soul to pop", oj, jako osoba, która zaczynała od Erykah Badu aż wywaliłem oczy, gdy to przeczytałem. Nie powiesz mi chyba, że muzyka Erykah Badu, Jill Scott, Angie Stone, Maxwella, Dwella to jest POP?! Może żeby uniknąć na przyszłość takich nieporozumień zaznaczmy, że jest Soul i Soul-pop. Tak samo każdy odłam muzyki (włącznie nawet z metalem) ma swój odłam POP czyli jak sama nazwa wskazuje, przeznaczony dla mas, ale gdy tylko pomyślę, że ktoś mógłby zasugerować, że Erykah Badu to muzyka dla mas... uuu... nadal dochodzę do siebie, ha ha ha ha. Oczywiście, już łapię chill... z początku mnie twoje słowa zaskoczyły, ale wszystko okay, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Od tego są fora by się opiniami wymieniać.

No i soul nie cieszy się za dużym prestiżem, właśnie dlatego, że to nie jest pop, to nie jest muzyka przeznaczona dla mas, stąd mała czasami niszowa liczba słuchaczy i w moim przekonaniu nie ma w tym nic złego.

No, ale co do R&B zgodzę się, że NIKT z moich znajomych używających tego określenia go nie rozumie. Gdy słyszę, że Rihanna to wokalistka R&B mam ochotę autorowi takich słów dać długi wykład o historii gatunku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4097
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:08, 21 Wrz 2011    Temat postu:

Miałam na myśli to,że pop, czyli muzyka popularna, to wiele gatunków tak naprawdę. Chodzi mi o samo określenie - pop jako popularny. Ja bym nie powiedziała,że soul to gatunek niszowy, jasne, nie ma aż tylu fanów jak najpopularniejsza muzyka rockowa,ale jakiś undergroundowy też nie jest. Przynajmniej wg mnie :-)
I w tym znaczeniu miałam na myśli, żadnym innym :-)
Bo oczywiście nie po to wymyślono tyle nazw (i nie bez powodu) dla róznych rodzajów muzyki, żeby wszystkie wrzucać do jednego wora ;-)
Bez obaw - nie nazwę i nie nazwałabym nigdy muzyki wymienionych przez Ciebie artystów popem.
Zresztą, ja sama nienawidzę tych wojen z cyklu "jaki to gatunek", bo zajebiście ciężko jest w dzisiejszych czasach znaleźć wykonawców, którzy graliby jedno i to samo przez lata. Którzy nie mieszaliby gatunków i nie czerpali z nich brzmień. I nie obchodzi mnie to, jak ktoś określi muzykę Joss - pop, soul, rock... Whatever you like. Liczy się to,e ona wkłada w tą muyzkę całe swoje serce ... i duszę.

Cytat:

No i soul nie cieszy się za dużym prestiżem, właśnie dlatego, że to nie jest pop, to nie jest muzyka przeznaczona dla mas, stąd mała czasami niszowa liczba słuchaczy i w moim przekonaniu nie ma w tym nic złego.

Nie myl prestiżu z popularnością.
Ja kolejny raz napiszę - soul jest dla mnie muzyką pełną emocji, ale nie nazwałabym jej muzyką nie dla mas. Bez przesady, aż tak głęboka nie jest. Do prymitywniości jej też daleko, dla mnie stoi gdzięś po środku. Nie uważam się za słuchacza ambitnej muzyki, bo słucham soulu. Jasne, niektórzy śpiewają o rzeczach powązniejszych (np pani Badu),ale jednak w większości, tematyka piosenek soulowych koncentruje się na emocjach, uczuciach. I mówi o nich przecudownie, tak jak żaden inny gatunek nie potrafi :-)
A mówiłam o prestiżu - ile osób powiedziało Ci kiedyś "wow! szacun! słuchasz soulu, dobra muyzka!" ? Ja jeszcze się z czymś takim nie spotkałam (pomijając to zdanie wypowiedziane przez innego miłośnika tego gatunku muzycznego oczywiście). A jak to się ma z muzyką rockową? Tak zwaną klasyką? Pink Floyd, AC/DC, Led Zeppelin? "Słuchasz rocka? Szacun, to jest prawdziwa muzyka!". Śmieszą mnie niekiedy argumenty tych zamkniętych na cokolwiek innego rockmenów, którzy każdą muzykę inną niż rock nazywają nic nie wartą. A ich argumenty? Bo muzyka rockowa ma żywe instrumenty (serio! tak kiedyś słyszłam!). Haha, a soul to niby co ma? Wesoly No,ale to nie to co rock.... I tak soul jest wrzucany do jednego wora z Katy Perry i Rihanną, mam takie wrażenie Smutny

Wiesz, tak samo jest z popem. Nie wiem jak on się dla Ciebie dzieli (jeśli dzielisz go w ogóle),ale ja uważam,że jak w każdym gatunku muzycznym - są tu artyści zajebiści jak i kompletne dna, które nigdy płyty nie powinny nagrać. Soul jest muzyką rozrywkową, dla mnie tą lepszą, głębszą niż to co serwuje MTV i radio,ale też nie dostarczającą metafizycznych przeżyć cyz w której doszukuję się 5 dna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nocturnal
YOUNG AT HEART



Dołączył: 17 Wrz 2011
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:25, 22 Wrz 2011    Temat postu:

Zwracam honor i przepraszam za to nieporozumienie na początku. Teraz kiedy to wszystko przedstawiłaś w zupełności się z Tobą zgadzam. No i fakt, różnica między słowem popularność a prestiż jest momentami dosyć cienka w zależności od kontekstu. To był mój błąd, faktycznie. :)

Sądzę jednak, że to, że największym prestiżem cieszy się muzyka rockowa wymienionych przez ciebie wykonawców wypływa jednak z tego, że cały dzisiejszy świat jest jednak zdominowany przez tak zwaną "białą kulturę" i choć wszyscy wiemy, że rock ma czarne korzenie i jego pierwsi wykonawcy byli Afroamerykanami to przez lata gatunek ten "przejęli" biali, spopularyzowali go i zakorzenili we własnej kulturze, tak że dzisiaj rock dla większości jest białą muzyką. Faktycznie, nigdy nie słyszałem i nie spodziewam się usłyszeć od nikogo z tego "kręgu kulturowego" (zaryzykuję tak to nazwać), że soul to świetna muzyka, ale z kolei gdyby zapytać Afroamerykanina niekoniecznie słuchającego soulu, hip-hopu, jazzu, czy bluesa, ale dajmy na to rocka, czy popu, zapewne jednak usłyszelibyśmy od niego, że dobra muzyka to właśnie soul. Nie chcę teraz zabrzmieć jak rasista, bo to co powiedziałem mogło zabrzmieć, że sugeruję, że każdy czarnoskóry uważa "czarną muzykę" za najlepszą, poniekąd takie stwierdzenie z mojej strony byłoby stereotypowe i niepoprawne, ale jednak prawdą jest, że Afroamerykanie znacznie bardziej szanują swój dorobek kulturowy niż biali i mają do niego większy sentyment. Stąd też sądzę, że prestiż gatunku w dużym stopniu też zależy od danego kręgu ludzi w którym się obracamy a że taka na przykład Polska to statystycznie jeden z "najbielszych" krajów w Europie (chodzi mi o odsetek ludzi różnych ras), to raczej nie spodziewam się żeby biała muzyka miała tutaj stracić mocno na prestiżu w stosunku do czarnej.

Czemu jak teraz czytam to co napisałem przed chwilą powyżej, mam wrażenie, że to wszystko brzmi trochę rasistowsko? Boże, przez to zbliżenie z czarną muzyką, mam już powoli fioła na punkcie politycznej poprawności, ale pozostawię to napisane tak jak jest, mam nadzieję, że nie ma w tym nic niestosownego.

Jak wspomniałem, teraz w zupełności się z tobą zgadzam, dzisiaj nie sposób odróżnić kto gra jaki gatunek muzyki i też może dobrze że artyści mieszają gatunku bo w ten sposób powstaje coś nowego, nowe gatunki i muzyka się rozwija.

Aaa..., wcześniej wspomniałem, że dla mnie soul dzieli się na różne odłamy, to właśnie przez to dzisiejsze przemieszanie gatunków. Teraz gdy już trochę posłuchałem Joss, mam jednak problem z sklasyfikowaniem jej, bo jedno jest pewne: TO JEST SOUL, ale jaki? Faktycznie, tak jak powiedziałaś, te całe bitwy w stylu "jaki to gatunek" są bez sensu, bo liczy się to, że ona wkłada w to serce i to jest piękne. Dla mnie na przykład każdy jej album to inny rodzaj soulu. Ma albumy soul-popowe (chyba najbardziej podchodzi pod to "Mind, Body & Soul"), ale też takie które nazwałbym soul-bluesem? To jest poniekąd jej atut, że ona nie poprzestaje na jednym, tak jakby bawi się muzyką, próbuje nowych rzeczy. To jest plus.

No i pop. Oczywiście, że go dzielę, bo dla mnie postawienie na równi P!nk i Rihanny to zbrodnia. Z tym, że każdy dzieli pop inaczej, mój podział popu jest dość a nawet bardzo prymitywny, bo po prostu dzielę pop według własnego uznania na "dobry pop" i "zły pop", ha ha ha. Prymitywne, prawda? Z tym, że przez dobry rozumiem tyle, że jest on innowacyjny, pokazuje coś nowego i nie ogranicza się do słów na poziomie:
"C'mon everybody, clap your hands, we're gonna dance tonight, woo hoo!"

Dla mnie zawsze wyznacznikiem dobrego popu była właśnie P!nk, bo ona jednak pisze muzykę o czymś co faktycznie przeżyła i choć można się przy tym świetnie pobawić na imprezie to nie jest to też totalnie puste. Drugiego dna też to nie ma, ale nie jest puste. Jest gdzieś tak po środku i za to ją cenię.

A i jeszcze taka na przykład Lady Gaga? Nie jestem jej zwolennikiem i nigdy nie byłem, ale jedno jej przyznam, ona tworzy coś nowego, ma sposób na siebie i wyróżnia się, dlatego chociaż jej muzyka to nie mój gust to jednak mam do niej duży szacunek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4097
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:33, 22 Wrz 2011    Temat postu:

Z większością Twojej powyższej wypowiedzi zgadzam się w 100% :-)

Cytat:

sądzę, że prestiż gatunku w dużym stopniu też zależy od danego kręgu ludzi w którym się obracamy a że taka na przykład Polska to statystycznie jeden z "najbielszych" krajów w Europie (chodzi mi o odsetek ludzi różnych ras), to raczej nie spodziewam się żeby biała muzyka miała tutaj stracić mocno na prestiżu w stosunku do czarnej.

kolejny raz - bardzo trafne spostreżenie, drogi Arku :-)
masz rację, to, gdzie jaki gatunek cieszy się większym lub mniejszym prestiżem zalezy w dużym stopniu od tego, o jakim miejscu mówimy. Myśisz "hip hop" i od razu myślisz "Nowy Jork" (przynajmniej ja xD), a nie Tokio, Berlin czy Pekin. Stereotyp? Myślenie szablonowe? Może, ale nie wzieło się to jednak z nikąd.

Gdybym już miała podzielić albumy Joss na jakieś gatunki (oczywiście zupełnie subiektywnie), to zrobiłabym to tak :
SS - soul
MB&S - pop (z elementami soulu, tzn pojedynczymi piosenkami jak "Right To Be Wrong")
IJS - neo-soul wymieszany z retro-soul
CMF - retro soul
LP1 - pop-rock

Haha, mój podział popu jest więc równie prymitywny co Twój Wesoly
lepszy i gorszy, jak skomplikowane jest to?
masowy jest ten gorszy, dlatego czasami kiedy mówię,że kocham muzykę pop (nie koniecznie popularną), ludzie myślą,że to oznacza Katy Perry, Lady Gagę i inne tego tyou gnioty. Nie mają zielonego pojęcia,że pop może też być zajebisty.

A propos Lady Gagi.. To temat rzeka dla mnie Wesoly
Napiszę tylko jedno - przebieranki jedno (nie ona pierwsza, chociaż za taką się uważa. niestety jej fani to ludzie mający po 15 lat i nie pamiętający,że istniał ktoś taki jak David Bowie czy Grace Jones), a muzyka to drugie. Ja nie mam do niej żadnego szacunku, bo ona nie tworzy absolutnie NIC nowego. Muzycznie to zwykły, przeciętny dance-pop, często wręcz prostacki i gdyby nie jej przebieranki nikt nie zwróciłby na nią uwagi. Cóż, jak się ma za mało talentu, to trzeba kombinować, prawda? Jest przewidywalna, muzycznie gorsza od Rihanny (nie lubię neo-soulu, ale do tego gatunku mam szacunek, bo to jednak próba stworzenia czegoś nowego niż w kółko granie retro soulu od nowa), pieprzy głupoty, a ludzie i tak to kupują. I to mnie fascynuje.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Stoned dnia Czw 12:35, 22 Wrz 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nocturnal
YOUNG AT HEART



Dołączył: 17 Wrz 2011
Posty: 142
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:54, 22 Wrz 2011    Temat postu:

Prawda, Lady Gaga bardziej dorobiła się fanów swoim ubiorem i odpychającym makijażem niż muzyką, bo nie wiem czy powtarzanie w kółko jednego słowa z jąkaniem się jako sposób na każdą jej piosenkę można nazwać czymś imponującym. To już stało się tak naprawdę nudne, chodzi mi o te:
Po-po-po-po-po-cer face!
Papa-papa-papa-ratzi!
Te-te-te-te-te-telephone!

Szacunek do niej mam tylko za to, że czymś takim faktycznie udało jej się podbić widownię, co jest dla mnie niezłym zaskoczeniem. Podkreślę tylko, że ja jej muzyki nie trawię, ale za każdym razem kiedy widzę jej nowy... kostium? momentalnie na mej twarzy pojawia się grymas: WTF?! który nie tak łatwo jednak wywołać, więc krótko mówiąc mam do niej szacunek za umiejętność zszokowania, chociaż fakt, że nie ona pierwsza to robi. No i jeszcze problem z nią jest taki, że o ile inni przed nią również szokowali to zawarta przynajmniej była w tym jakaś prosta metafora czy przesłanie, podczas gdy u niej te przebieranki to po prostu dziwactwo dla samego dziwactwa.

Uff... jak to dobrze mieć administratora, który nie złości się na off-top, bo już niezły się tutaj zrobił. Wesoly Wesoly

No to może zahaczę trochę jeszcze o soul żeby mój post zamiast totalnym off-topem był off-topem nieco związanym z tematem. :) Ja osobiście nie mam nic przeciwko neo-soulowi, szczerze to cieszy mnie, że gatunek się rozwija. W ogóle nie lubię tego podziału na stary i nowy soul, bo to dla mnie nie robi różnicy czy w tej chwili słucham Sade, Adele, Lauryn Hill, czy może muzyków którzy już mocno kojarzą mi się z popem.

Ostatnio nawet zastanawiałem się jaki odłam jest mi najbliższy i doszedłem do wniosku, że to poszukiwanie też nie ma większego sensu. :) Jeden wykonawca zasłuży sobie u mnie na szacunek za całokształt, np. Pani Badu czy Sade, inni wręcz "porwą mnie do tańca" Wesoly a jeszcze inny oczaruje samymi słowami tak jak Jill Scott czy Joss Stone. Ją właśnie pokochałem głównie za teksty. Nie mają jak wspomniałaś wcześniej 5. dna, bo przecież oboje słuchamy tylko soulu a nie jakichś dziwnie wysublimowanych gatunków muzycznych, ale słowa Joss mają w sobie to coś. MB&S to dla mnie soul-pop, ale właśnie mógłby posłużyć jako przykład dobrego popu o którym mówiłem. Chociaż mój ulubiony album Joss to raczej na pewno CMF. Pod wieloma względami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4097
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:22, 23 Wrz 2011    Temat postu:

Haha, daj spokój, gdyby tu się ktoś jeszcze wypowiadał, to zrobiłabym raban, tak nie ma o co ba, w razie czego zmienię temat
fajnie,że taka dyskusja nam się zrobiła!

Ja chyba jednak mogłabym wskazać odłam soulu, jak to ładnie określiłeś, który jest mojemu sercu najbliższy. Będzie to retro soul. Klasyka soulu - przesłuchana, ale ona do mnie kompletnie nie trafia (tak, wiem herezje piszę). Absolutnie nie przeczę o świętości klasyki, to w końcu podstawy, mówię tylko o moich subiektywnych odczuciach i preferencjach. Nie mam po prostu odczucia,że ludzie spiewający o czymś 50 lat temu są dla mnie, dzisiaj, punktem odniesienia. Zdecydowanie bardziej utożsamiam się się z młodymi muzykami (teraz mogę powiedzieć,że nie mam na myśli tylko soulu,ale w ogóle muzykę), którzy żyją w tych samych czasach co ja i mówią do mnie tym samym językiem.
Neo-soul też mnie nie kręci, jest ... Nie dla mnie, może tak napiszę Wesoly
Bie no, żartuję oczywiście. Szanuję neo soul za to,że wnosi coś nowego do gatunku, jak napisałam wcześniej,ale no jakoś mi to nie podchodzi.
No i zostaje retro soul i pop soul, te gatunki to zdecydowanie moja działka.
No i oczywiście blue-eyed soul Wesoly

Bo ja uwielbiam nietypowe zestawienia w muzyce - biali grający soul i Afroamerykanie grający muzykę rockową Wesoly

W tekstach muzyki soulowej odnajduję ukojenie, po prostu. Czy jestem zła, czy wesoła, czy smutna,zawsze znajdę coś co mnie pocieszy, pozwoli się wyładować, rozerwać,załatać złamane serce. I chyba za to tak pokochałam tą muzykę :-)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1255
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:15, 26 Sie 2012    Temat postu:

Ja mam problem z klasyfikacją gatunków i jestem raczej zwolennikiem pojmowania muzyki jako jedną rzecz, bez żadnych granic. Także nie ma to dla mnie znaczenia, jaki kolor skóry ma artysta, którego w danej chwili słucham. Moją uwagę wpierw przykuwają muzyka, wokal i emocje, a umiejętności operowania emocjami i tworzenia nie można odebrać ani czarnym ani białym. Soul jest historycznie muzyką czarnych, mają korzenie w muzyce gospel i tego typu klimatach, które są domeną właśnie Afroamerykanów, więc po prostu utarł się kolejny schemat. Uważam jednak myślenie, że soul powinni wykonywać tylko oni, za naprawdę nazbyt szablonowe. Myślę, że ludziom po prostu łatwiej poruszać się w świecie, który jest pogrupowany i poukładany wg schematów do szufladek. Oczywiście nie da się ukryć, że czarnym łatwiej przyjdzie tworzenie nagrań w takich klimatach, bo to ich kultura i tradycja. Skoro są jednak tacy białoskórzy, którzy są zachwyceni tą kulturą, chcą ją też propagować, czują to, a w efekcie powstaje dobra muzyka, myślę że nie ma się czego wstydzić. Najważniejsza jest wartość nagrywanej muzyki, a nie można tego odmówić ani Joss, ani Amy, ani wielu innym białym artystom, tworzącym takie utwory.

Co do stylizacji na dawne brzmienia itp., często wyraźnie słychać, co jest autentyczną inspiracją a co jedynie sztuczną, wykalkulowaną stylizacją. Np. Ania Teliczan to niby nowa Amy Winehouse? Już jej singiel wskazywał na marną stylizację, nie wiem jak jest z całym albumem.

P.S. Ale rasistowski ten tekst; czarne i białe, czarne i białe, tylko ying-yangów brakuje. Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4097
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:13, 27 Sie 2012    Temat postu:

Chojrak napisał:
Ja mam problem z klasyfikacją gatunków i jestem raczej zwolennikiem pojmowania muzyki jako jedną rzecz, bez żadnych granic. Także nie ma to dla mnie znaczenia, jaki kolor skóry ma artysta, którego w danej chwili słucham. Moją uwagę wpierw przykuwają muzyka, wokal i emocje, a umiejętności operowania emocjami i tworzenia nie można odebrać ani czarnym ani białym. Soul jest historycznie muzyką czarnych, mają korzenie w muzyce gospel i tego typu klimatach, które są domeną właśnie Afroamerykanów, więc po prostu utarł się kolejny schemat. Uważam jednak myślenie, że soul powinni wykonywać tylko oni, za naprawdę nazbyt szablonowe. Myślę, że ludziom po prostu łatwiej poruszać się w świecie, który jest pogrupowany i poukładany wg schematów do szufladek. Oczywiście nie da się ukryć, że czarnym łatwiej przyjdzie tworzenie nagrań w takich klimatach, bo to ich kultura i tradycja. Skoro są jednak tacy białoskórzy, którzy są zachwyceni tą kulturą, chcą ją też propagować, czują to, a w efekcie powstaje dobra muzyka, myślę że nie ma się czego wstydzić. Najważniejsza jest wartość nagrywanej muzyki, a nie można tego odmówić ani Joss, ani Amy, ani wielu innym białym artystom, tworzącym takie utwory.


Dołączam do forumowych cytatów!
I podpisuję się pod tym obiema rękami

Jak mawia klasyk - słucham muzyki, a nie gatunków.
Jak wiadomo, nie ma zasady - można być Afro i grać beznadziejny soul (czy jakikolwiek inny "czarny" gatunek) i można być białym i grać beznadziejnie jakiś tam typowo (stereotypowo?) biały gatunek, nazwijmy to tak. To nie jest tak,że jeśli ktoś jest ciemnoskóry to jego soul będzie ociekał zajebistością, bo ileż mamy przykładów nijakich, przeciętnych piosenkarek/piosenkarek soulowych? Na pęczki.

Powiedziałabym,że biali wykonawcy soulu są nawet oryginalniejsi. Mówię oczywiście o tych, którzy naprawdę robią muzykę z duszą.

Swoją droga, jakieś dwa lata temu byłam na koncercie świetnej grupy rockowej. Panowie nazywają się Living Colour i absolutnie wszyscy są Afroamerykanami Cudownie łamią stereotyp,że muzyka rockowa (a nawet metalowa) to muzyka tylko dla białych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1255
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:23, 27 Sie 2012    Temat postu:

Ogólnie im bardziej zakorzeniony w głowach stereotyp, tym chyba bardziej efektownie jest każde jego przełamanie. I widać to po tych wszystkich wymienianych przez nas paniach, m.in. Joss czy Amy, widać to po Charlie'm Winstonie, którego twórczość jest absolutnym miszmaszem wszystkiego, co możliwego; on wychodzi ze schematu, wprowadza dużo eklektyzmu w swoją muzykę, nie jest zakorzeniony w tradycji, więc może manewrować taką muzyką, czyniąc ją oryginalną. No i widać to po wspomnianym przez Ciebie Living Colour.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4097
Przeczytał: 22 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:27, 27 Sie 2012    Temat postu:

Albo Janelle Monae, która mimo że jest ciemnoskóra, to głosu kompletnie takiego typowego "czarnego" nie ma, a i jej muzyce daleko do klasycznego brzmienia, przecież też miesza wszystko i sięga po gatunki niby nietypowe dla takich wykonawców jak ona.

No i Charlie! Gdybym najpierw go usłyszała, a potem zobaczyła, to w życiu bym nie pomyślała nawet,że to może być biały wokalista Laughing Muzycznie to misz masz, ale wokal ma naprawdę czarny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    Zobacz poprzedni temat : Zobacz następny temat  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna -> OFFTOPIC / Muzyka. Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Regulamin