Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna

Koncerty.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna -> OFFTOPIC / Muzyka.
Autor Wiadomość
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1363
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:24, 02 Mar 2018    Temat postu:

Stoned napisał:
Jej wydany w styczniu tego roku debiutancki LP "Flashback" bardzo mi się spodobał, ale ja chyba po prostu nie umiem się ekscytować koncertami polskich wykonawców. Nie wiem jak to lepiej wytłumaczyć, po prostu tak mam.


Ja mam tak podobnie, jeśli chodzi o same oczekiwanie na koncert, ale powód jest prosty - polscy muzycy są łatwiej osiągalni niż zagraniczne gwiazdy. No i ten głęboko zapisany w kodzie genetycznym (wynikający z naszego narodowego kompleksu i historycznych doświadczeń pewnie) dziki entuzjazm, gdy ktoś z "wspaniałej zagranicy" przyjeżdża. Wesoly Nie oznacza to jednak, że oddziaływanie muzyczne polskich artystów jest w jakimś stopniu słabsze - w żadnym wypadku! Od Krzyśka wyszedłem absolutnie zaczarowany w grudniu, podobnie od Natalii Grosiak z Mikromusic, na Ani Rusowicz też swojego czasu szalałem ostro. Wszędzie znajdą się zarówno rzemieślnicy, jak i artyści, którzy w swojej pracy przemycają coś nieuchwytnego, dotykają absolutu.

Cieszę się, że koncert Ci się mimo to podobał. Patrząc po nagraniach, rzeczywiście stałaś dosyć daleko i na uboczu, ale myślę, że uszy Ci trochę za to podziękowały. Laughing Przy takim zespole ciężko oczekiwać fajerwerków, ale myślę, że z czasem Rosalie zacznie zrzeszać większe grono muzyków, podobnie jak rośnie jej pewność siebie, charyzma i obycie ze sceną. Wiadomo, że teraz jest czas rozśpiewania. :) Zresztą... Kelela też tylko z DJem i chórzystkami przyjechała do stolicy haha.

Nie pozostaje mi nic innego, jak kupić bilet na poznański koncert. :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4285
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:07, 03 Mar 2018    Temat postu:

Chojrak napisał:
Stoned napisał:
Jej wydany w styczniu tego roku debiutancki LP "Flashback" bardzo mi się spodobał, ale ja chyba po prostu nie umiem się ekscytować koncertami polskich wykonawców. Nie wiem jak to lepiej wytłumaczyć, po prostu tak mam.


Ja mam tak podobnie, jeśli chodzi o same oczekiwanie na koncert, ale powód jest prosty - polscy muzycy są łatwiej osiągalni niż zagraniczne gwiazdy. No i ten głęboko zapisany w kodzie genetycznym (wynikający z naszego narodowego kompleksu i historycznych doświadczeń pewnie) dziki entuzjazm, gdy ktoś z "wspaniałej zagranicy" przyjeżdża. Wesoly Nie oznacza to jednak, że oddziaływanie muzyczne polskich artystów jest w jakimś stopniu słabsze - w żadnym wypadku! Od Krzyśka wyszedłem absolutnie zaczarowany w grudniu, podobnie od Natalii Grosiak z Mikromusic, na Ani Rusowicz też swojego czasu szalałem ostro. Wszędzie znajdą się zarówno rzemieślnicy, jak i artyści, którzy w swojej pracy przemycają coś nieuchwytnego, dotykają absolutu.


Potem o tym myślałam i przyczyną też bym określiła dostępność - jak taka Joss nad odwiedzi raz na 7 lat to jest się czym podniecać, a polscy wykonawcy jeżdżą tylko (albo w 90%) po Polsce, więc żeby kogoś zobaczyć trzeba poczekać tylko chwilkę.

Chojrak napisał:

Cieszę się, że koncert Ci się mimo to podobał. Patrząc po nagraniach, rzeczywiście stałaś dosyć daleko i na uboczu, ale myślę, że uszy Ci trochę za to podziękowały. Laughing Przy takim zespole ciężko oczekiwać fajerwerków, ale myślę, że z czasem Rosalie zacznie zrzeszać większe grono muzyków, podobnie jak rośnie jej pewność siebie, charyzma i obycie ze sceną. Wiadomo, że teraz jest czas rozśpiewania. :) Zresztą... Kelela też tylko z DJem i chórzystkami przyjechała do stolicy haha.

Nie pozostaje mi nic innego, jak kupić bilet na poznański koncert. :)


Zachęcam do kupna biletu! Nie był to koncert, który mnie jakoś powalił na kolana i o którym będę myśleć przez najbliższe tygodnie, ale warto było się przejść :) Fajny, energetyczny set, który rozkręcał się z każdą kolejną piosenką. Bardzo mi się wkręciło "Pozwól", które niespecjalnie przykuło moją uwagę na EP-ce.
Nie zależało mi żeby być blisko sceny, więc jak zajęłam miejsce w kącie tak w nim już zostałam. Trochę mnie wkurzały laski, które usiadły obok mnie - ciągle gadały, żarły coś i piły, ciągle mnie szturchały i przepraszały, ech.
Po koncercie widziałam, że Rosalie rozdawała autografy i robiła sobie zdjęcia z ludźmi, więc jak komuś zależałoby na zamienieniu paru słów, to też nie byłoby problemu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1363
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:35, 05 Mar 2018    Temat postu:

Stoned napisał:
Bardzo mi się wkręciło "Pozwól", które niespecjalnie przykuło moją uwagę na EP-ce.


"Pozwól" jest super, ale "Trudno" rusza mnie o wiele bardziej bardziej.

Wybaczcie długość tego tekstu, ale puszczam wszystkie refleksje, jakie przeszły mi przez głowę tej nocy, świadectwo mojej walki. Jak człowiek sobie znajdzie zajęcie, to czas upływa mu momentalnie. Grunt, żeby ciepło było. Laughing Zdjęcia profesjonalne pomieszane z moimi, różnicę widać chyba od razu. Fotografowie skupili się na Jessie, nie widać zespołu za bardzo.

04.03.2018

Jessie, Jessie, Jessie. Nie do wiary, że słucham twojej muzyki już od 6 lat, a na twoim koncercie, pomimo twojej częstej obecności w Polsce, byłem dopiero pierwszy raz. Już wiem, że na pewno nie ostatni.

Moja druga wizyta w Krakowie, niespełna 4 miesiące po epizodzie z nowoorleańskim jazzem, obfitowała w słońce, umiarkowany chłód i pierwszy raz od dawna w samotność. Ostatni taki wypad zorganizowałem sobie do Szczecina jakieś dwa lata temu, stąd krakowski wyjazd stał się na powrót niemałym wyzwaniem dla mojej w gruncie rzeczy nieśmiałej osoby. Próbowałem wszystkiego - uderzałem na Facebooku, pisałem do fanclubu Jessie Ware Polska, nawet na wymarłym już laście postawiłem na nogi parę nieznajomych osób, ale przeznaczenia nie oszukasz, tym razem byłem sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Podróż pociągiem minęła mi bardzo szybko, ostatnio w ogóle czas upływa mi szybciej niż kiedykolwiek. Punkt 14, szybki rekonesans po Galerii Krakowskiej, a potem turystycznym szlakiem przemierzyłem Rynek Główny w Krakowie, wspiąłem się na Wawel, spacerowałem Powiślem, by następnie zdobyć podwoje Kazimierza i Podgórza, tak pięknie przykrytego resztkami śnieżnobiałego puchu - a widok na miasto z Kopca Kraka zapiera dech w piersiach. Kolejne polskie miasto i znów inna aura - to chyba majestat królów polskich wisi w powietrzu, no i smog oczywiście. Wesoly Zalewski śpiewający Niemena dzielnie towarzyszył mi w drodze, potrzebowałem takiego patriotycznego akcentu przytłoczony tłumami zagranicznych turystów. Laughing Zanim jednak dotarłem pod arenę, zahaczyłem po drodze o restaurację Smakołyki, położoną nieopodal Rynku. Wiedziałem, że trafiłem w dobre miejsce, gdy przywitały mnie utwory Leona Bridgesa, solidne bity The Dumplings i chrypka Natalii Przybysz. Zasiedziałem się tam na tyle długo, że pod samą areną znalazłem się chwilę przed 19, jadąc tramwajami z przesiadką na przystanku ku czci najbardziej fascynującej rodziny w historii polskiej kinematografii - "Lubicz". Pośpiech był zbędny, bo kolejka nie była zbyt duża, co po warszawskich doświadczeniach mile mnie zaskoczyło, ale i tak zmarzłem.

[link widoczny dla zalogowanych]

Szybka herbata na rozgrzanie, szastanie hajsem w szatni (całe 10 zł za samą torbę) i mogłem już schodzić na płytę. Tauron Arena robi ogromne wrażenie na żywo, mimo iż na ten koncert zagospodarowano może 1/3 obiektu. Pocieszyło mnie to, bo już myślałem, że przegapiłem moment, w którym Jessie zaczęła wyprzedawać stadiony. Zaskoczyło mnie, że tak swobodnie można było zająć miejsce na trybunie, bilety były w tych miejscach droższe, a wydaje mi się, że nie wszystko było zajęte.

Punkt 20 na scenę wkroczyła Kasia Lins (jeśli to czytasz Adam - 10/10, czyste piękno i jeszcze ten kapelusz) wraz z 5-osobowym zespołem - perkusja, bas, klawiszowiec i gitarzysta w jednym oraz dwie chórzystki, sama Kasia grała też na Rolandzie, często zabawnie się odchylając po zagraniu jakiegoś kozackiego akordu. Dosyć ciekawy skład, jak na postać dopiero wkraczającą szturmem na polski rynek muzyczny, ale już na tym etapie bardzo wyrazistą, ze stylem nie do podrobienia. Wszyscy ubrani byli na biało - wizerunkowa spójność pozwoliła na pierwszy kredyt zaufania z mojej strony. My Kasię Lins znamy przede wszystkim z soulującego, kapitalnego debiutu, ale to już przeszłość. Udowodnił to pierwszy zagrany utwór "Save Me Boy" - drapieżny, inspirowany amerykańskim rockiem numer, z nonszalancją spod znaku Lany del Rey, ale też PJ Harvey z początków kariery. Celnych strzałów było jeszcze kilka (m.in. "Hollow Words" i ballada "These Days") i wszystkie pokazały songwriterski talent Kasi oraz nowy muzyczny kierunek. Zaskoczeniem była dla mnie aranżacja "Tonę" - z południowego brzmienia niewiele pozostało, numer stał się nastrojową, bujającą balladą z dosyć mocno wygiętą w stosunku do oryginału linią melodyczną. Mimo tego wciąż ujmuje. "Tak widzę nas" ze zmianami tempa dało możliwość do małych tanecznych popisów Kasi. Na koniec wybrzmiał "Wiersz ostatni" z orientalną ornamentyką, Kasia dała tutaj prawdziwy popis wokalnej sztuki, po czym zeszła ze sceny. Dziewczyna musiała doznać wielu przykrych zdarzeń, bo w tekstach tych piosenek jest dużo smutku, złości, melancholii i nieustającej tęsknoty. Myślę, że ten występ to była idealna okazja, by zaprezentować się aż tak dużej publiczności i wykorzystana w pełni. Oby tak dalej!



Po tym nastąpiła, wydawać by się mogło, najgorsza część wydarzenia, czyli oczekiwanie na główną gwiazdę. Nie tym razem. Zawsze zastanawiam się, kto zajmuje się muzyką puszczaną w tle na takich koncertach - czy to propozycja własna artystów czy lokalni DJe, ale leciały tak świetne, wyraziste, funkowe, taneczne utwory, że ja praktycznie co chwilę odpadałem Shazam. I nie byłem jedyny, dziewczyny przede mną robiły dokładnie to samo i tworzyły playlistę na Spotify. Laughing Niech ta piosenka (w wersji 7-minutowej dodam) będzie najlepszym przykładem.

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/4gazNwzC4H0" frameborder="0" allow="autoplay; encrypted-media"></iframe>


Punkt 21 na ekranie wyświetliły się napisy i tak rozpoczął się koncert, a chwilę potem wyszła ona - woman in black, ubrana prosto i elegancko, miała na sobie długi czarny płaszcz.



Jessie zapragnęła nieco wzbogacić koncerty o elementy dramatyczne - cały set był podzielony na 4 akty, które były poprzedzone pewnymi refleksjami na temat jej dotychczasowego życia. Oprócz niej na scenie pojawiło się 5 utalentowanych muzyków - perkusja, bas, gitara, klawisze i uwaga uwaga perkusjonalia. Martwiłem się, że znowu ich nie zobaczę, bo podobnie jak u Khalida, za plecami Jessie pojawiły się parawany, przez które przepuszczane były wizualizacje.

[link widoczny dla zalogowanych]

Muszę przyznać, że emitowane barwy i geometryczne wzory dobrze korespondowały z tonacją utworów i stanowiły ciekawe urozmaicenie pierwszego aktu, potem parawany zostały ku mojej uciesze zdjęte.

Jessie otworzyła koncert historią swojego życia, czyli piosenką "Sam". Było rozczulająco i pięknie, brakowało tylko solówki trąbki. Chwilę potem uderzyliśmy w taneczne rytmy, słuchając "Your Domino" Następne było "Running" wybrzmiało z potężną siłą - cudownie było usłyszeć numer, od którego de facto zacząłem swoją przygodę z Jessie.

[link widoczny dla zalogowanych]

Przy balladach "Thinking About You" i "Alone" zachwyciłem się głosem Jessie, śpiewanie tych piosenek jest dla niej czymś całkowicie naturalnym, nie wyłapałem ani jednego momentu, w którym śpiewałaby siłowo. Emisja głosu na najwyższym poziomie. Rasowy wokal i nienaganna wokalna technika. Nie każdy może i powinien śpiewać, co często widać przy supportach, gdzie wokaliści często mają problem, żeby przebić się przez ścianę dźwięku.



Potem przyszła kolej na "Selfish Love" uwodzące latynoskim czarem i choćby dla tego jednego utworu warto było zaangażować bębniarza, co nie oznacza, że był to jedyny moment, w którym mógł się wykazać. Hip-hopowe "No to Love" podbite bębnami bujało jeszcze bardziej, nabrało rumieńców - sami muzycy dygali do tego utworu. Pojawiła się też dawno niegrana przez Jessie piosenka - "Something Inside" z debiutanckiej płyty. Bas trochę zmasakrował tę skądinąd bardzo subtelną piosenkę, za to fajnie rozwinęła się jej aranżacja pod koniec w kierunku bardziej tanecznym. Dziewczyny pięknie odtworzyły wielogłosowe harmonie tego utworu. Przy "Till the End" Jessie sprzedała nam anegdotkę o tym, jak mocno żałuje oddania tej piosenki na poczet filmu, bo bardzo chciała otworzyć nią swoją ostatnią płytę.


Ogólnie muzyka Jessie, pomimo silnego osadzenia w elektronice, była dosyć mocno ożywiona, co działało silnie na korzyść całego koncertu. Zagrała też moją ulubioną piosenkę z nowej płyty - "Last of the True Believers" - przyznaję, że popłynęła męska łza, melancholia i sugestywność tego numeru silnie na mnie działa i nic na to nie poradzę. Numer grany z początku na klawiszach, ale z czasem aranżacja gęstniała.

A potem wybrzmiały już same hity: kapitalnie zaśpiewane "Midnight", utrzymane w klimacie smutnego disco-funku "Want Your Feeling", "Champagne Kisses" z buziakami do polskich fanów, "Say You Love Me" z lasem świateł. Na bis przebrała się dla odmiany w... biały płaszcz Laughing, natomiast zagrała "Tough love", które skojarzyło mi się mocno z muzyką house, no i oczywiście "Wildest Moments" wyśpiewane wspólnie z publiką.
[link widoczny dla zalogowanych]

Łącznie koncert trwał niewiele, około godziny i dwudziestu minut, ale też nie oszukujmy się - dla mnie zawsze byłoby mało. Co nie oznacza, że nie mogła zagrać więcej - akurat dla Polski mogłaby się skusić na drugi bis. Brakowało mi do szczęścia chociażby "Kind of sometimes maybe" czy "Imagine It Was Us". Mimo to Jessie wprowadziła mnie w magiczny stan, zupełnie jak przy słuchaniu płyt. Jej utwory zyskują na żywo, a sam wokal robi piorunujące wrażenie. Swoją drogą, jej subtelna muzyczna osobowość stanowi ciekawą kontrę dla jej stylu bycia, bo między utworami nadawała jak przekupa na targu. Laughing Widać, że w Polsce czuje się swobodnie, pewnie, po prostu jak u siebie. Chętnie żartowała i przekomarzała się z publiką. Liczne słowa "dziękuję" rozczulały, pomimo że w pewnym momencie palnęła też "spasiba". Laughing Śmiała się, że nauczenie się polskiego jest impossible. Laughing

Nie oczekiwałem też wiele od nagłośnienia, a jak na taką halę to było bardzo w porządku - masywne brzmienie, ale też dosyć selektywne; przy subtelniejszych piosenkach może bas był trochę przegięty, ale poza tym koncertu słuchało się z przyjemnością. Publiczność też była nad wyraz spokojna, skupiona, moim uszom oszczędzono pisku rozochoconych nastolatek, ludzie jacyś tacy starsi - wszystko wróciło do normy. "Adult contemporary" rządzi się jednak swoimi prawami, pomimo że Jessie jest w naszym kraju o wiele bardziej popularna niż taki Khalid.


Najzabawniejsze oczywiście jest oczekiwanie na poranny pociąg - a w samotności urasta to do rangi życiowego wyzwania. Tylko dzięki temu, że piszę te słowa, wciąż zachowuję trzeźwość umysłu i nie chce mi się spać, a powoli uśmiercam czas. A Kraków nocą rządzi się swoimi prawami. Najpierw wybrałem się do KFC, parę kilometrów od Taurona. Miał być czynny całodobowo - dumnie się tam reklamują. Ostatecznie co? Menelstwo i ja zostaliśmy wyproszeni już o 1 w nocy, mimo iż klientów nie brakowało. Jeden z nich coś tam się awanturował, ale z klientami kulturalnie się przywitał. Nie miał butów, zasuwał w samych skarpetach. Druga pani spała sobie zachlana na kanapie. Samo to KFC było tak daleko od centrum, musiałem czekać dobre 20 minut na mrozie na autobus, którym pokonałem jakieś 12 przystanków. Jak już dojechałem, stwierdziłem, że bez sensu szukać MacDonalda - schowam się na dworcu. Stacjonuję przy wielkim globusie i rozmyślam nad sensem świata Laughing, ochroniarze czuwają nad bezpieczeństwem, chwilę potem przychodzi dwóch normalnie wyglądających panów - myślę, spoko, w kupie raźniej. Podobną myślą pokierowali się kolejni przybysze - dwaj menele, którzy zaszczycili nas swoją obecnością. Oczywiście to ja mam na czole napisane Caritas i to do mnie musieli się dosiadać i żebrać o pieniądze - jeden zbierał na setkę, drugi na syna z białaczką. Dwóch kolesi obok autentycznie mi współczuło, widziałem to na ich twarzach. Na szczęście ja też umiem grać biednego. Laughing Jeden z towarzyszy śmierdział szczochem tak mocno, że ochroniarz go pogonił. Niestety szybko wrócił, więc punkt 4 zawinąłem się do świeżo otwartego Maca na dworcu, a tam... przywitało mnie darmowe cappuccino, niczym zbawienie dla duszy. Ale i tutaj znalazł się żebraczek. "Poratuje pan złotóweczką?" Do trzech razy sztuka, masz pan i idź pan już - pomyślałem. Chwilę potem mogłem już pakować się do pociągu. Uwierzcie, że już dawno nie byłem tak ucieszony na widok przedziału. Siedziały, a właściwie spały dwie studentki, jak zobaczyłem na samym końcu, też wracały z koncertu Jessie, gdy mignął mi przed oczami bilet. Laughing W takiej atmosferze można było spokojnie pójść spać. Potem zobaczyłem też tych dwóch panów, którzy towarzyszyli mi na dworcu, też wysiadali w Poznaniu. Pocieszyło mnie to, nie tylko ja porywam się na takie chore wycieczki. Wesoly Naprawdę, mam wrażenie, że nie wykorzystałem wszystkich możliwości - następnym razem po prostu szukam noclegu, bo to chyba nie na moje nerwy. Kiedy ja w końcu dojrzeję? Laughing Wyklinałem na siebie pół nocy. Normalny to ja na pewno nie jestem. Laughing Niemniej dla Jessie naprawdę było warto! :)

Setlista:

Exposition (act I)

1. Sam
2. Your Domino
3. Running
4, Thinking About You
5. Alone
6. Selfish Love

Climax (act II)

7. No to Love
8. Hearts
9. Something Inside
10. If You're Never Gonna Move
11. Till The End
12. Last of the True Believers

Dénouement (act III)

13. Midnight
14. Champagne Kisses
15. Want Your Feeling
16. Say You Love Me

Encore (act IV)

17. Tough Love
18. Wildest Moments


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Chojrak dnia Pon 23:08, 05 Mar 2018, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4285
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:07, 06 Mar 2018    Temat postu:

Piękna opowieść <3 Koncert jest jak tło do podróży Laughing
Cieszę się, że wszystko się udało. Jestem zaskoczona, że przy tak długiej setliście koncert trwał mniej niż 90 minut, chyba nie wszystkie utwory były grane po całości, hm?

Nie spodziewałam się po Jessie niczego poniżej bardzo dobry, więc zaskoczona nie jestem :) Miło, że przyjechała z dosyć rozbudowanym składem.

Pamiętaj, jak nie spałeś na dworcu pod bankomatem, to jesteś wygrany Laughing
Swoją drogą to pamiętam, że podobny problem był z Makiem w Pradze - niby czynny do 2, ale o północy mojej przyjaciółce kazano się wynosić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1363
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:52, 23 Mar 2018    Temat postu:

16.03.2018
To był mroźny piątek, ale też dzień intensywnej nauki. Pomyślałem, że koncert Rosalie. będzie idealną nagrodą za edukacyjne trudy. Wesoly Debiut Rosalie wraz z EP-ką "Enuff" na dobre utknęły mi w głowie i dzielnie towarzyszą mi w codziennym przemierzaniu Poznania, dlatego nie wyobrażałem sobie, że mógłbym przegapić ten koncert.


Moja miłość do muzyki zaprowadziła mnie do miejsca, które do tej pory pozostało na mojej personalnej mapie miasta nieodkryte. To klub Tama, miejsce imprez osadzonych silnie w klimacie muzyki elektronicznej, chociażby techno. Nie sądziłem, że Poznań może pochwalić się taką zadbaną salą klubową, na której z powodzeniem mogłyby się odbywać koncerty bardziej niszowych artystów, których znamy i cenimy. Wierzę, że co raz ciekawsze bookingi to tylko kwestia czasu. Mruga Ten wieczór smakował Desperadosem Nocturno (za wątpliwą przyjemność picia tego piwa zapłaciłem całe 14 zł - nigdy więcej), za to na pocieszenie pobrzmiewał poczciwym r'n'b. Jeśli będziecie mieli okazję wybrać się na jakąś imprezę z Chloe Martini za konsoletą, idźcie koniecznie. Dobór kawałków obejmował obie siostry Knowles (ostatnia rzecz, której się spodziewasz na supporcie, to zremiksowana wersja żurawi Solange), Jaya-Z, Nao, Andersona Paaka, Kendricka Lamara i jeszcze parę innych sztosów (choćby J. Lo "Play" Wesoly). Swój człowiek za konsoletą - zamarzyła mi się cała impreza w takim klimacie. Laughing Zabawa Shazamem to ostatnio moja nowa rozrywka podczas samotnych koncertów - na nic się zdało promowanie Rosalie. na połowinkach. Laughing

<iframe src="https://open.spotify.com/embed/user/kamillo999/playlist/5TGAHRRnlzqbNBxwBCcjoJ" width="300" height="380" frameborder="0" allowtransparency="true" allow="encrypted-media"></iframe>

Bezbolesny czas oczekiwania przeminął i około 20:30 na scenę wyszła Rosalie wraz ze swoim dwuosobowym składem i otworzyła koncert numerem "Understand" - z miejsca powalając swoim dziewczęcym, wyrazistym, nieskazitelnym wokalem. Bit zabrzmiał tłuściutko. Ciarki! Wokalistka nie kryła zadowolenia z tego, że gra koncert w swoim rodzinnym mieście. Już przy drugim numerze "A pamiętasz?" zachęcała ludzi do śpiewania, dając wyraz swojej nieprawdopodobnej charyzmie i scenicznemu obyciu. Cudownie było usłyszeć "So Good" z EP-ki - to numer, który niezmiennie poprawia mi humor i uruchamia wydzielanie endorfin. Następnie zaczęły się dedykacje - pięknie wybrzmiewające w przestrzeni "Home" dla obecnej na publice mamy i cover Destiny's Child ku czci Beyonce, idolki Rosalie, oparty na basie. Zabrzmiał dosyć mrocznie i zdecydowanie bardziej pociągająco niż w oryginale. Mocnym punktem programu był numer "Holding Back", wówczas gościnnie na scenę wkroczyła Chloe Martini - producentka tej piosenki, akompaniując basiście Adamowi i Paszczakowi na drugim basie. Bujającej się publiczności nie sposób było powstrzymać. Następnie nastąpił swoisty medley dwóch utworów - "The One" i "Emotions". Ten drugi utwór niekoniecznie porwał mnie przy domowym odsłuchu, ale na koncercie... Klawisze lekko pobrzmiewające housem, ulotne jak mgiełka i rozpływający się wokal Rosalie wystarczyły, by odlecieć daleko ponad Tamę. Muzycy Rosalie nie szaleli za bardzo z aranżacjami, ale żywy bas rzeczywiście dodawał dużo życia do tych w gruncie rzeczy świetnych bitów. Przy "Królowej" panowie zaczęli bardziej bawić się formą, co swoją kulminację osiągnęło przy moim ulubionym numerze z debiutu - "Spokojnie". Basista Adam otworzył ten utwór rozległą solówką na basie, wzbogacając go solidną porcją funkowego brzmienia. Był to też jeden z najchętniej śpiewanych numerów na koncercie, sam śpiewałem. Laughing Koncert zakończył pierwszy hit Rozalki - piękne "Pozwól". Na bis nie musieliśmy długo czekać. Tutaj zostałem mile zaskoczony, bo wokalistka sięgnęła po numer niezrzeszony pt. "Już", którego wcześniej nie znałem - mam wrażenie, że ta dziewczyna nie nagrywa słabych piosenek. A na sam już koniec ponownie usłyszeliśmy "A pamiętasz?" - Rozalka nie musiała jakoś szczególnie zachęcać ludzi do śpiewania.

[link widoczny dla zalogowanych]

Łącznie mieliśmy 15 piosenek, godzina i kwadrans - jak na debiutantkę całkiem w porządku. To wystarczyło, by na scenie zadziała się magia. Rosalie ma charyzmę, jest autentyczna, koncertowanie sprawia jej dużo radości. No i cudowny wokal, który wyróżnia ją spośród innych dziewczyn na rynku. Niejednokrotnie mogliśmy ją też zobaczyć tańczącą. Ten pozytywny nastrój momentalnie udziela się publice. Dziewczyna nie kryła też swojej ogromnej wdzięczności dla publiczności, ze sceny niejednokrotnie padły słowa: "dziękuję za każdego z was". A taki klub jak Tama stanowi idealne miejsce dla tak przestrzennych, soczystych i zmysłowych produkcji. Moją uwagę zwróciły też wizualizacje do praktycznie wszystkich granych utworów - niby drobiazg, ale fajnie dopełniały artystyczny wyraz koncertu. Pojawiło się wiele osobistych nagrań, wspominek z dzieciństwa czy też publikowane wcześniej teledyski. Pozostaje mi życzyć Rosalie dalszych sukcesów i kolejnych udanych piosenek, ale o to się za bardzo nie martwię - dziewczyna ma naprawdę wszystko, czego potrzeba w tym fachu. Nie dziwią mnie powszechne zachwyty jej koncertami - dziewczyna posiada to nieuchwytne "coś", czym przekonuje ludzi do siebie. Potwierdzeniem jakości koncertu będzie poniższe zdjęcie, dawno już nie kupowałem płyty bezpośrednio po koncercie, ale nie potrafiłem się powstrzymać. Z podpisem od dziewczyny z Rataj. Laughing

[link widoczny dla zalogowanych]

1. U.N.D.E.R.S.T.A.N.D.
2. A pamiętasz?
3. So Good
4. Home
4. No, no no (Destiny's Child Cover)
5. About us
6. Holding back (gościnny udział producentki Chloe Martini na drugim basie)
7. Theone + Emotions - medley
8. Ocean
9. Królowa
10. Spokojnie
11. Gone
12. Pozwól

Bis:
13. Już
14. A pamiętasz?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Chojrak dnia Pią 22:02, 23 Mar 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4285
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:05, 24 Mar 2018    Temat postu:

Łooo, jaka duża hala w porównaniu do Wrocławia
Setlista ta sama raczej, w Poznaniu tylko z gościnnym występem Chloe Martini widzę, a szkoda, liczyłam, że cały zespół będzie bardziej rozbudowany. Jeszcze nie czas :)
Też nie wykonała "po co?" Smutny

Też miałam ochotę kupić płytę, ale niestety jak śpiewa ABBA "money money money" Laughing

Fajna jest Rosalie, naprawdę fajna dziewczyna, mam nadzieję, że to dopiero początek jej sukcesów :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wena
INSPEKTOR



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 1493
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:16, 24 Mar 2018    Temat postu:

Też się okropnie ostatnio jaram Rosalie mimo,że nie przesłuchałem w całości jej płyty,bardziej katuje z youtuba So Good,Pozwól <3 i kilka innych.Skoro równie dobrze wybrzmiewa na lajfie to musze koniecznie odwiedzić ją na koncercie :)

Ps.Ile zapłaciłeś za płytke ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1363
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:48, 24 Mar 2018    Temat postu:

Aniu, też mnie to minimalnie rozczarowało, chociaż to kwestia błędnej interpretacji. Z tym rozszerzonym składem chodziło pewnie o postać Adama basisty, bo wcześniej Rosalie grała wyłącznie z DJ-em. Poznań pozostał obojętny na talent pisarski chłopaków z Bitaminy, bo uczestnicy koncertu nie domagali się w ogóle tej piosenki. Laughing

Adam, też się jaram niezmiernie "So Good" i nie tylko - Rosalie ma głowę do refrenów, jak mało kto w tym kraju. "Flashback" też nie powinien Cię zawieść, może poza uroczymi wersami o dupie, która robi kanapki z ogórkiem i w ogóle to jest śmieszna. Laughing Za płytkę dałem 40 zł, więc pewnie tak jak bym kupował w sklepie muzycznym.

W ogóle dziewczyna raptem 3 lata starsza ode mnie, dawałem jej ciut więcej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wena
INSPEKTOR



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 1493
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:08, 09 Kwi 2018    Temat postu:

Czyli ile ma lat? Wesoly Wydaje się dużo starasza Wesoly

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1363
Przeczytał: 32 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 8:13, 10 Kwi 2018    Temat postu:

Rocznik '93. Mruga W którymś wywiadzie to usłyszałem i się mocno zdziwiłem. Wesoly

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    Zobacz poprzedni temat : Zobacz następny temat  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna -> OFFTOPIC / Muzyka. Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
Strona 10 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Regulamin