Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna

Newsy - MIX
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 39, 40, 41  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna -> OFFTOPIC / Muzyka.
Autor Wiadomość
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4137
Przeczytał: 40 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:05, 25 Mar 2013    Temat postu:

Znowu coś od Jaśka Legendy :

<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/EHhobtwob64" frameborder="0"></iframe>


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wena
INSPEKTOR



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 1480
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:32, 25 Mar 2013    Temat postu:

Jasiek w końcu wyda album z dobrą muzyką,liczę na to,że w końcu będzie na poziomie jego głosu.Świetny kawałek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1294
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:46, 25 Mar 2013    Temat postu:

Jeszcze jeden taki zajebisty numer i kupuję płytę bez wahania. Świetny refren.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4137
Przeczytał: 40 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:13, 26 Mar 2013    Temat postu:

Przyłączam się panowie, przyłączam
Trzymam kciuki,żeby reszta płyty była równie dobra!

Fajnie brzmi, ma dobry tekst i Rick Ross nieźle uzupełnia, chociaż utwór by nie stracił, gdyby go zabrakło.

***

W Newsweeku tym razem artykuł o Dżastinie i chyba znowu coś im napiszę.
Tekst niby na całą stronę, ale to brzmi jak wycinek z Pudelka, Kozaczka czy innego Sandałka niż merytoryczny tekst Rolling Eyes
Półtora kolumny poświęcone producentowi 'N Sync, kolejne pół aferze z odsłoniętym cyckiem Janet Jackson, a między tym wszystkim ze dwa zdania o muzyce, płytach,lol.
Żenada.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Stoned dnia Wto 9:30, 26 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Small Change
INCREDIBLE



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Króliczej Nory
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:02, 26 Mar 2013    Temat postu:

Jak możesz, to podziel się skanem :)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wena
INSPEKTOR



Dołączył: 06 Sie 2011
Posty: 1480
Przeczytał: 12 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:46, 26 Mar 2013    Temat postu:

Stoned napisał:
Przyłączam się panowie, przyłączam
Trzymam kciuki,żeby reszta płyty była równie dobra!

Fajnie brzmi, ma dobry tekst i Rick Ross nieźle uzupełnia, chociaż utwór by nie stracił, gdyby go zabrakło.

***

W Newsweeku tym razem artykuł o Dżastinie i chyba znowu coś im napiszę.
Tekst niby na całą stronę, ale to brzmi jak wycinek z Pudelka, Kozaczka czy innego Sandałka niż merytoryczny tekst Rolling Eyes
Półtora kolumny poświęcone producentowi 'N Sync, kolejne pół aferze z odsłoniętym cyckiem Janet Jackson, a między tym wszystkim ze dwa zdania o muzyce, płytach,lol.
Żenada.


Ha ha.Czytając wczoraj ten artykuł,od razu pomyślałem,że Ci się nie spodoba


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4137
Przeczytał: 40 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:14, 26 Mar 2013    Temat postu:

Small Change napisał:
Jak możesz, to podziel się skanem :)


w ogóle pisz recenzję na RYM-ie bo chcę dać +1 Laughing

voila :






wena napisał:

Ha ha.Czytając wczoraj ten artykuł,od razu pomyślałem,że Ci się nie spodoba


Jasne,że mi się nie spodoba, bo mało w nim treści, a dużo niczego.
A szkoda, bo mogli napisac świetny artykuł o tym, jak Dżastin się zmieniał i rozwijał muzycznie od 'N Sync przez trzy solowe płyty (bo autor zdanie ma raczej pochlebne, wnioskując po kilku pozytywnych zdaniach o samej muzyce), zamiast skupiać się na jego byłym menadżerze sprzed 10 lat, związku z Britney i tym jak miejsce jego urodzenia wpłynęło na jego maniery Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1294
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:39, 26 Mar 2013    Temat postu:

"To, co wydarzyło się w przerwie finału (...) ma również swoją stronę na Wikipedii." Wow, kwintesencja pudelkowego charakteru artykułu. Wesoly Takie artykuły sprzedają się najlepiej, co zrobić?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4137
Przeczytał: 40 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:42, 26 Mar 2013    Temat postu:

Pomyśleć,że Newsweek kiedyś był opiniotwórczy Laughing
Tabloidyzacja, przykre. I serio coś napiszę autorowi.

Nie wiem czy to ten sam, co od Bijąse, ale tam chociaż było o muzyce, poprzekręcane i pozmyślane, ale jednak Laughing


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1294
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:33, 28 Mar 2013    Temat postu:

soulbowl.pl napisał:
Nie Open Door, a SongVersation – taki tytuł będzie nosić piąty już album India.Arie. To nie koniec dobrych wiadomości, bo wokalistka ogłosiła także datę ukazania się krążka. SongVersation ujrzy światło dzienne 25 czerwca nakładem Soulbird/Motown Records. Płyta jest już niemal gotowa, za jej produkcję odpowiada w głównej mierze India i Shannon Sanders, ale swoje trzy grosze dorzucli też David Ryan Harris oraz Michael Ruff. Kilka dni temu poznaliśmy pyszny singiel “Cocoa Butter”, więc sami wiecie, że warto czekać. Do tego sama Arie przyznaje: Tworzenie tego albumu było jednym z najważniejszych doświadczeń w mojej karierze. Efekty jej pracy poznamy za trzy miesiące.


Mogę ją śmiało wpisać na listę oczekiwanych w tym roku. :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4137
Przeczytał: 40 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:54, 28 Mar 2013    Temat postu:

Joss ją bardzo lubi, ja osobiście nie jakoś specjalnie, ale płytę sprawdzę z ciekawości na pewno

Dużo tych płyt w tym roku! Bo na Misce czytam tez,że na lato szykuje się nowa płyta Mayera Hawthorne'a Podobno zupełnie inna niż poprzednie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Stoned dnia Czw 18:07, 28 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Small Change
INCREDIBLE



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Króliczej Nory
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:28, 28 Mar 2013    Temat postu:

Stoned napisał:
Small Change napisał:
Jak możesz, to podziel się skanem :)


w ogóle pisz recenzję na RYM-ie bo chcę dać +1 Laughing


Nie mam czasu ! Ale mam w planach nadrobić hurtowo przez święta xD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Chojrak
KIEROWNIK



Dołączył: 06 Cze 2012
Posty: 1294
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Szczecinek
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:20, 28 Mar 2013    Temat postu:

Stoned napisał:
Joss ją bardzo lubi, ja osobiście nie jakoś specjalnie, ale płytę sprawdzę z ciekawości na pewno


Ja też za nią jakoś szczególnie nie przepadam, ale "Acoustic Soul" jest świetną płytą i lubię ją w całości. Może ta płyta też zaskoczy jakimiś perełkami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4137
Przeczytał: 40 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:47, 29 Mar 2013    Temat postu:

JazzSoul.pl napisał:
Charles Bradley jest doskonałym przykładem na to, że na marzenia o prawdziwej karierze nigdy nie jest za późno. Przez lata przemierzał Stany wzdłuż i wszerz, imając się różnych dziwnych zajęć (w tym występów wokalnych, podczas których naśladował James’a Brown’a, co de facto sprawiło, że jego talent został dostrzeżony w jednym z brooklyńskich klubów), by oto w 2011 roku wydać swoją pierwszą w życiu płytę zatytułowaną paradoksalnie “No Time For Dreaming” [z ang. – nie ma czasu na marzenia]. W tym roku z kolei, artysta wydaje swój drugi longplay. „Victim of Love” ukaże się nakładem wydawnictwa Daptone 2 kwietnia, ale już dziś zapraszamy do zapoznania się z wydawnictwem. Poniżej odsłuch całości oraz tracklista.


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Stoned dnia Pią 11:48, 29 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stoned
PANI DYREKTOR



Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 4137
Przeczytał: 40 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:14, 01 Kwi 2013    Temat postu:

Recenzja płyty Dżastina :


Przykład Timberlake’a może służyć za instruktaż dla debiutujących artystów, jak mądrze prowadzić swoją karierę. Stawiający pierwsze kroki w łamiącym serca nastolatek boysbandzie N’Sync, Justin jako jedyny z członków zespołu potrafił wykorzystać zdobytą dzięki niemu popularność rozkręcając solową karierę. Przy pomocy Pharrella Williamsa na początku nowego tysiąclecia stanął na piedestale najpopularniejszych młodych artystów rozbudzających wyobraźnię milionów fanów na całym świecie. Kiedy ponad dekadę później większość z jego ówczesnych konkurentów ledwo zipie, desperacko chwytając się każdej okazji na zaistnienie na listach przebojów, Justin powraca w glorii i chwale dumnie patrząc z podium, na które zapracował sobie lata temu i ciesząc się przywilejem, którego wielu może mu zazdrościć – wiernymi fanami.

Chociaż od ostatniego krążka artysty minęło prawie siedem lat, wydaje się jakby nic się nie zmieniło. Justin pozostał wierny sobie, nie bacząc na chwilowe mody i nie rozmieniając się po drodze na drobne. Muzyk wysyła jasny przekaz –„ gram na swoich zasadach”. Właśnie w tym tkwi jego siła i sekret długowiecznej kariery. Justin pewny swojego talentu i świadomy własnej godności wyznaje zasadę fair play i konsekwentnie tworzy muzykę z poszanowaniem dla zdobywanego przez lata statusu artysty i zaufania fanów. Wciąż trzymając się estetyki muzyki popularnej Timberlake swoim nowym albumem po raz kolejny wyraźnie zaznaczył, komu należy się korona po Królu Popu.

Do pracy nad „The 20/20 Experience” Justin ponownie zaprosił producenta Timbalanda, odpowiedzialnego za brzmienie doskonałego „FutureSex/LoveSounds”. Słuchając ostatnich dokonań uznanego producenta można było mieć obawy co do jego aktualnej formy artystycznej, na szczęście okazało się, że wraz z Timberlakiem tworzą na tyle zgrany duet, że w przypadku tej dwójki nie ma mowy o wypaleniu. Tak, jak w przypadku poprzednika, również tutaj Panowie zdecydowali się na odejście od klasycznej konstrukcji popowej piosenki, tworząc często sięgające ponad ośmiu minut kompozycyjne kolosy, przynajmniej w skali muzyki popularnej. To co na „FutureSex/LoveSounds” osiągnęło poziom umiarkowany, tutaj urosło do maksymalnych rozmiarów. Justin i Timbaland bawią się dźwiękiem, nie bacząc na powszechnie panujące standardy i trzeba przyznać, że po raz kolejny, świetnie im to wychodzi. W tych na wskroś nowoczesnych utworach, utrzymanych w charakterystycznym dla Timberlake’a stylu słychać nawiązania do klasyki R&B, soulu i funku spod znaku Curtisa Mayfielda, czy klasycznych czarnych grup wokalnych rodzaju The Temptations. Justin czerpie od najlepszych, z samego źródła tętniącego najbardziej żywymi, chwytającymi serce i porywającymi do tańca melodiami. Choć po pierwszym przesłuchaniu wydawać by się mogło, że jest wprost przeciwnie, nowy album Timberlake’a zupełnie nie porywa do tańca, to tylko złudzenie. „The 20/20 Expierence” wymaga od słuchacza cierpliwości i zmusza do uwagi. To nie jest produkcja przeliczona na pobieżny odsłuch pokolenia iTunes. Licząc na wyrobione gusta swoich fanów Justin ofiarował im produkt wielokrotnego użytku, gdzie przyjemność odnajduje się w jego powolnym odkrywaniu. Kiedy jednak się już to zrobi, z łatwością dojdzie się do wniosku, że tegoroczne dzieło Justina w niczym nie ustępuje przebojowości jego poprzednim krążkom. Tym razem, poza obowiązkowymi hip-hopowymi beatami, beat-boxingiem i elektroniką, Timberlake postawił na żywe instrumenty. Dzięki temu na albumie usłyszeć można m.in. sekcję dętą żywcem wyjętą z kolekcji płyt Motown z lat 70tych, więcej fortepianu, czy odważniej sobie poczynającą gitarę elektryczną. Świetna, wielowarstwowa produkcja krążka często, dość niesprawiedliwie zostaje przypisana, jako zasługa jedynie Timbalanda. Chociaż wkład producenta w najnowsze dzieło Justina bez wątpienia jest ogromny, opinia publiczna zbyt często zdaje się zapominać, że Justin nie jest jedynie utalentowanym piosenkarzem, ale też multiinstrumentalistą, któremu nie obca jest konsoleta producencka i komponowanie, zarówno swoich jak i cudzych utworów.

Niedawno Timberlakowi stuknęła trzydziestka na karku, jednak lirycznie muzyk wciąż pozostaje na poziomie licealisty przeżywającego burzę hormonów. Jak zwykle trochę miłości, dużo seksu, szczypta powagi i jeszcze więcej seksu. Monotematycznie, nie da się ukryć, ale w gruncie rzeczy, czy komuś potrzeba poważnego Justina Timberlake’a ? Amerykanin robi to, w czym jest najlepszy, daje ludziom rozrywkę z najwyższej półki nie udając przy tym proroka za dwa grosze. Artysta nie niesie światu głębokiego przesłania, nie chce zbawiać ludzkości i cierpieć katuszy, chce się bawić i dawać dobrą zabawę innym. Czy można mieć mu to za złe ? W końcu nikt nie ujmuje geniuszu Prince’owi, który może pochwalić się równie wąskim zakresem tematycznym utworów w swojej bogatej dyskografii.

Powrót po wyjątkowo długim urlopie okazał się dla Justina bardzo owocny. Z nowym folderem przebojowych piosenek, wystylizowany na Franka Sinatrę, symbol klasy i szyku, Justin stał się kolejnym, żywym dowodem na to, że po latach, kiedy wydawało się, że muzykę pop już nie czeka nic dobrego, mamy do czynienia z jej prawdziwym renesansem, a do głównych prowodyrów rewolucji obok Adele, Beyoncé, czy Bruno Marsa właśnie dołączył Justin Timberlake, przypominając kto tu naprawdę rządzi. Co więcej, nie powiedział on jeszcze ostatniego słowa, w tym roku czeka nas kontynuacja „The 20/20 Experience”. Narobił szumu swoim powrotem ? Czekajcie, on dopiero robi sobie miejsce.


autorstwa Smalla
Moje +1 już poszło.
Bardzo podoba mi się to, co Small napisał o produkcji - wiele osób niesprawiedliwie przypisuje wszystko Timbalandowi, a nawet na Wikipedii można zobaczyć,że Timbaland jest współproducentem z Dżastinem.



A na JazzSoulu płyty nie wygrałam ;(


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    Zobacz poprzedni temat : Zobacz następny temat  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.jstone.fora.pl Strona Główna -> OFFTOPIC / Muzyka. Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 39, 40, 41  Następny
Strona 11 z 41

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Regulamin